prezentuje
premierowe pokazy w każdej otwartej kuchni


wtorek, 28 maja 2013

pstrąg na pietruszkowej łące

Prolog
co by tu napisać...może po prostu, obiad wyszedł super

Obsada
1 duży pstrąg
3 łyżki masła
2 ząbki czosnku + 2
pęczek natki pietruszki
sól morska, pieprz
ugotowane ziemniaki
szopska sałatka

Scena 1
Pstrąga myję pod zimną wodą i dokładnie osuszam, następnie doprawiam solą morską i świeżo zmielonym pieprzem z obu stron ryby oraz w środku.
Z połowy pęczka pietruszki obrywam zielone liście i kroję je drobno. 3 łyżki masła (z lodówki) rozgniatam widelcem łącząc z wyciśniętymi ząbkami czosnku, lekko solę i dodaję posiekaną pietruszkę, mieszam do połączenia.

Scena 2
Z masła formuję rulony i faszeruję nim rybę kawałek po kawałku, aż masło wypełni cały brzuch pstrąga. Folię do pieczenia wykładam połową pozostałego pęczka pietruszki oraz pozostałymi łodygami, do środka wkładam obrane i przekrojone na ćwiartki dwa ząbki czosnku. Na pietruszkę układam rybę, folię zamykam zawiązując dwa supły na końcach torebki. 

Scena 3
Nagrzewam piekarnik do 200stC i wstawiam pstrąga na 15minut (grzałka góra/dół). Rybę podaję 
z ugotowanymi ziemniakami (pokrojone w słupki, jak na frytki) wymieszanymi z 1 łyżeczką masła pietruszkowego i szopską sałatką. 

piątek, 26 kwietnia 2013

spagetti tapenada

Prolog
dla mnie szybki obiad równa się makaron, a ten obiad jest szybki jak błyskawica

Obsada
makaron spagetti
tapenada ze słoiczka (3 łyżeczki)
oliwa, sól
starty parmzan
rzeżucha do dekoracji i smaku

Jednoaktówka 
W osoloym wrzątku ugotować makaron, zgodnie z oczekiwaniem procenta. Po ugotowaniu i odsączeniu makaronu na sitku, wrzucić go z powrotem do garnka, dodać tapenadę, tak by całość połączyła się. Nad każdą porcją zetrzeć parmezan na świeżo i przybrać rzeżuchą.

Jakby chcieć przyrządzić tapenadę samodzielnie, danie było by równie błyskawicne, bo 7 min gotowania spagetti to blendowanie składników (czyli czarne oliwki, oliwa, czosnek, fileciki anchois, sól i pieprz).

Epilog
Polać oliwą wedle uznania. I gotowe!

wtorek, 23 kwietnia 2013

zielone cannelloni z łososiem

Prolog
to było pierwsze podejście do cannelloni, na szczęście nie tak pracochonne jak go odbierałam
choć zaplanowałam go na szybki obiad, udało się. pieces of cake! 

Obsada
po 6 rurek cannelloni na osobę
450g szpinaku mrożonego w liściach
2-3 ząbki czosnku
1/4 serka feta
filet świeżego łososia (300g)
2 łyżki masła klarowanego
ziarna słonecznika
sól, pieprz
masło do wysmarowania formy

Scena 1
Do osolonego wrzątku wrzucam na 7 min makaron, by się trochę podgotował (zależy mi na czasie, bo danie jest "dziś" na obiad). Odsączam na sitku z wody i wykładam na talerz, by ciut przestygły.
W woku roztapiam masło klarowane, po czym wrzucam szpinak, przykrywam pokrywką i rozmrażam.  Gotowe liście odparowuję bez przykrycia, dodaję wyciśnięty wprost na patelnię czosnek, i przyprawiam, głównie pieprzem. Dodaję pokruszona fetę i ewentualnie dosalam.

Scena 2
Nagrzewam piekarnik (200stC termoobieg). Małe foremki smaruję masłem. Każde cannelloni napełniam farszem szpinakowo - fetowym, małą łyżeczką i układam jedna za drugą.
Łososiowy filet kroję w podłużne plastry (a la polędwiczki) i układam na makaronie w kratkę, każdą porcję posypuję pokruszoną fetą i garścią ziaren słonecznika. Wstawiam do piekarnika (180stC, grzanie góra i dół) na 20 min.

sobota, 30 marca 2013

mazurek czekoladowy

Prolog
od Świąt do Świąt ... odczarowanie!
mazurek czekoladowy mojej Mamy


Obsada:
200g mąki
2 łyżeczki cukru (drobnego)
150g masła (miękkie)
1 żółtko
2 łyżki śmietany
szczypta soli
oraz:
1/2 kostki masła
4 łyżki cukru
2 łyżki wody
2 łyżki kakao
i opcjonalnie bakalie (rodzynki, siekane migdały, orzechy włoskie, żurawina) + (morele i połówki migdałów)


Scena 1
Kruche cisto:  wsypuję odważoną mąkę i dodaję pozostałe składnik, całość wyrabiam ręką. Po chwili mam w ręku kulę ciasta. Z kuli odrywam po kawałku ciasta, rozpłaszczam go w ręku (szczypię w około, trochę jak ciasto na pizzę) i kawałeczkami układam na formie wysmarowanej masłem.
Ciasto w formie ma spód i brzeg.Nagrzewam piekarnik do 200stC i piekę 20 min do ze-złocenia. Moje kruche powstało w środę, ale w przeddzień uroczystości też się sprawdza.

Scena 2
Masło rozpuszczam w garnku na małym ogniu, dodaję cukier i wodę; gotuję mieszając od czasu do czasu, do całkowitego rozpuszczenia cukru. Następnie dodaję kakao. I po połączeniu masy bakalie. Wyłączam kuchenkę, chwilę mieszam, by bakalie lekko rozmiękły i połączyły się z masą.

Scena 3
Na kruchy (wystudzony) spód wykładam polewę z bakaliami, wypełniając masą każdy kąt ciasta. Masa jest gęsta i ciężka od bakali, ale płynna od masła i rozsmarowanie udaje się za każdym razem.

Epilog
wierzch ciasta dekoruję (przy jeszcze ciepłej czekoladzie) paskami moreli i połówkami migdałów

niedziela, 23 grudnia 2012

własnoręczna produkcja gwiazdkowa

Prolog
wszystkie gwiazdkowe prezenty ze składników jadalnych
jedne do smakowania, a drugie do  pływania w kąpieli

Obsada gwiazdkowa:
dwa słoiczki dżemu dyniowego (jesienna produkcja, ze spiżarni)
babeczki kąpielowe (produkcja przedgwiazdkowa)


Scena 1
dynia Hakkaido lub inna sezonowa (wypestkowana i obrana), 1 laska cynamonu, 6 goździków,1 łyżka klarowanego masła, cukier brązowy oraz 1-2 czubate łyżki miodu do smaku
Na klarowanym maśle duszę do miękkości pokrojoną w małą kostkę dynię, gdy już trochę zmięknie dodaję cynamon (trochę połamany, aby trafił do małych słoików) i goździki. Dżem dosładzam cukrem brązowym
i miodem. wyjmuję przyprawy a całość lekko blenduję. Napełniam dżemem wyparzone weki, dodając do każdego ze słoiczków kawałek cynamonu i po 2 goździki. Z jednej dyni Hakkaido wychodzi do 6 weków (160ml).
Scena 2
przepis oryginalny ze "smakiem" zmieniony
2 op.sody oczyszczone, 1 op.kwasku cytrynowego, 4 łyżeczki oliwy z oliwek, 2 łyżki soku malinowego, woda mineralna (+butelka z psikaczem*) oraz 4 saszetki herbaty earl grey i 4 saszetki melisy
Do butelki z psikaczem wlewam wodę i 2 łyżeczki soku malinowego, potrzebne będzie mniej niż 1/4 pojemności naczynia.
W szklanej misce łączę sodę i kwasek oraz herbatę i melisę. Trzymam się zasady, najpierw suche potem mokre. Dodaję oliwę i łączę składniki. Następnie  spiskuję masę 2x i znowu łączę. Konsystencja ma być gęsta, ale nie sucha. Gdy jest za sucha można dodać oliwy. Ja dodałam i oliwy i soku. W rękawiczkach przekładam masę do silikonowych foremek (od lodu), następnie foremki wkładam do torebek foliowych i na godzinę do lodówki. Całą noc babeczki schną (a rano są gotowe do kąpieli).
*) u mnie butelka z atomizerem po odżywce do włosów

WESOŁYCH ŚWIĄT !!!

środa, 7 listopada 2012

(za)mulona R dyniowa

Prolog
niech się spotkają dwa sezony w pełni: małżowy i dyniowy
zaufajny Belgom i jedzmy małże w miesiącach kończących się głoską R czyli septembre, octobre, novembre, decembre, janvier, ferier, mars et avril
Obsada:
1 paczka świeżych muli*
cała dynia haikido
włoszczyzna z cebulą (na wywar)
2 ziela angielskie, 2liście laurowe
0,5l wody + 1 szklanka wody
1 szklanka białego wina (Traminer)
sól morska, biały pieprz
płatki chilli
1 łyżka masła, olej
ćwiartki cytryny

*) świeże mule zamkniete w hermatycznym opakowaniu (i w b. korzystnej cenie) nabyłam w Auchan Piaseczno -> lodówki przy stoisku z rybami


Scena 1
Sprawiam mule. Myje muszle pod bieżąca zimną wodą i sprawdzam czy wszystkie są skorupki są zamknięte. Otwarte wyrzucam, bo to oznacza, że są martwe. Można też sprawdzić aktywność małży, stukając jego muszelką o blat stołu. Jeśli się zamknie, to żyje. 

Scena 2
Z włoszczyny na 0,5l wody z zielem i liściem laurowym gotuje wywar. Solę pod koniec gotowania, bardziej dla smaku wywaru niż dla smaku jarzyn (które w recyklingu zasilą sałatkę jarzynową).
Dynię obieram ze skórki, wydrżam miąsz z pestkami i kroję na kawałki. Na rozgrzany olej wrzucami dynię
i podsmażam do miękkości. Następnie miksuję ją blenderem, podlewając warzywnym rosołkiem. Zależało mi aby była pół gęsta, jak chuda śmietana. Przyprawiam solą morską, białym pieprzem i płatkami chilli oraz łyżką masła.

Scena 3
Zagotowuje 1 szklankę wody, dodaję wino, wrzucam mule. Gotuję pod przykryciem do otwarcia muszli, około 5 minut.

Epilog
Na głebokich talerzach podaję dyniową z duzą porcją muli. Z dodatkiem ćwiartki cytryny dla każdego
i pieczywa.

piątek, 12 października 2012

Top of the tops Top of the tops - autorskie menu w mieście "nie po drodze"

Prolog
Kwidzyn, Winiarnia Wine & Restaurant.
Świetne miejsce z autorskim menu w mieśnie "nie po drodze".
Recezja zgodna z tą zamieszczoną na Gastronautach.pl

Sceny
Wnętrze minimalistyczne, eleganckie. Drewniany bar i wysoki do sufitu kredens na wina, surowe ceglane ściany, ocieplone lampkami. Stoły ubrane w obrusy i zastawę. Na głównej ścianie kominek, drewno już przygotowane do palenia. Wnętrze sprzyja cichym romowom i delektowaniu się sobą i menu. Miejsce urzeka smakiem, jest przytulnie i elegancko.
Fajnie zaproponowana karta win. Wina wysokopółkowe (Amarone) w prostych opisach oczekiwanych winnych aromatów, plus rekomendacja dla dań z menu. Informacje somelierskie warto by uzupełnić
o roczniki, nam ich zabrakło.
Karta dla każdego wybrednego, chciało by się zjeść i tę stronę i tę stronę. A ceny totalnie nie warszawskie (!). Gdyby przyszło oceniać po okładce, to na przystawkach by się skończyło :P
Żadne składniki w daniu głównym nie powtarzają się, ryby także do wyboru, a i wegetarianie znajdą coś nie banalnego dla siebie. Menu zobowiązujące. Dania zaprezentowane tak, że nasze oczekiwania rosły, a z tyłu głowy pozostawał lęk przed przesytem.
Restauracja miło powitała nas poczęstunkiem, w postaci musu drobiowego ze szpinakiem i oliwą bazyliową.

Kartę dla nas otwierał Leśny przysmak z rybnym akcentem, tutaj zupa grzybowa z dodatkiem łososia, podana z tortellini o nadzieniu z pora (10zł). Przy tak nazwanej strawie, Zupa Dnia w postaci kremu
z kalafiora, brzmiała dla nas błaho. Zaskakujące połączenie klasycznej grzybowej z łososiem, no i te uszka z porem i masłem, fantastyczne połączenie smaków. Ryba podana tak, że można grzybowej spróbować i bez niej. Coś niebywałego.
Z daniem głównym nikt z nas się nie powtórzył, no i daliśmy sobie też szansę na spróbowanie trzech dań. Po Przysmaku czekaliśmy z niecierpliwością na dalsze potrawy, już bez obaw.
Najdroższe danie z karty (49zł) Karmazynowy stek z polędwicy wołowej z grillowaną papryką i czerwoną cebulą, z dodatkiem trufli, podany z zapiekanymi na masełku czosnkowym ziemniakami ze świeżym rozmarynem. Stek podany wedle upodobań, średnio-wysmażony, dopieczony w piecu. Sos z mięsa stał się dla kucharza główym motywem na talerzu, liquid kontrolowany. Bombowe udo kaczki confit (29zł) w sosie własnym, podane na puree ziemniaczanym z nutą dyni i prażonym sezamem oraz sałatką z rukoli, roszponki
i granatu. Fajny pomysł na piuree, pulpa ziemniaczana w zielonych barwach, lekko podsmażona, dzięki czemu ziemniaki smakowały domowo.
Zaszafrowany łosoś (28zł) w pomarańczowej soli i pieprzu, podany z jabłkiem i marchewką w imbirze, na szafranowym risotto. Bombowe risotto. Marchewka pokrojona a la tagiatelle z kulkami gotowanego jabłka (zupełnie jakby rajskiego).

Epilog
Miejsce czynne jest od roku i choć dla nas Kwidzyn jest w połowie rodzinnym miastem, dopiero co się o Winiarni się dowiedzieliśmy, już mi żal tych mienionych menu. Będą następne, karta się zmienia co trzy miesiące.
opinia