prezentuje
premierowe pokazy w każdej otwartej kuchni


piątek, 26 kwietnia 2013

spagetti tapenada

Prolog
dla mnie szybki obiad równa się makaron, a ten obiad jest szybki jak błyskawica

Obsada
makaron spagetti
tapenada ze słoiczka (3 łyżeczki)
oliwa, sól
starty parmzan
rzeżucha do dekoracji i smaku

Jednoaktówka 
W osoloym wrzątku ugotować makaron, zgodnie z oczekiwaniem procenta. Po ugotowaniu i odsączeniu makaronu na sitku, wrzucić go z powrotem do garnka, dodać tapenadę, tak by całość połączyła się. Nad każdą porcją zetrzeć parmezan na świeżo i przybrać rzeżuchą.

Jakby chcieć przyrządzić tapenadę samodzielnie, danie było by równie błyskawicne, bo 7 min gotowania spagetti to blendowanie składników (czyli czarne oliwki, oliwa, czosnek, fileciki anchois, sól i pieprz).

Epilog
Polać oliwą wedle uznania. I gotowe!

wtorek, 23 kwietnia 2013

zielone cannelloni z łososiem

Prolog
to było pierwsze podejście do cannelloni, na szczęście nie tak pracochonne jak go odbierałam
choć zaplanowałam go na szybki obiad, udało się. pieces of cake! 

Obsada
po 6 rurek cannelloni na osobę
450g szpinaku mrożonego w liściach
2-3 ząbki czosnku
1/4 serka feta
filet świeżego łososia (300g)
2 łyżki masła klarowanego
ziarna słonecznika
sól, pieprz
masło do wysmarowania formy

Scena 1
Do osolonego wrzątku wrzucam na 7 min makaron, by się trochę podgotował (zależy mi na czasie, bo danie jest "dziś" na obiad). Odsączam na sitku z wody i wykładam na talerz, by ciut przestygły.
W woku roztapiam masło klarowane, po czym wrzucam szpinak, przykrywam pokrywką i rozmrażam.  Gotowe liście odparowuję bez przykrycia, dodaję wyciśnięty wprost na patelnię czosnek, i przyprawiam, głównie pieprzem. Dodaję pokruszona fetę i ewentualnie dosalam.

Scena 2
Nagrzewam piekarnik (200stC termoobieg). Małe foremki smaruję masłem. Każde cannelloni napełniam farszem szpinakowo - fetowym, małą łyżeczką i układam jedna za drugą.
Łososiowy filet kroję w podłużne plastry (a la polędwiczki) i układam na makaronie w kratkę, każdą porcję posypuję pokruszoną fetą i garścią ziaren słonecznika. Wstawiam do piekarnika (180stC, grzanie góra i dół) na 20 min.

sobota, 30 marca 2013

mazurek czekoladowy

Prolog
od Świąt do Świąt ... odczarowanie!
mazurek czekoladowy mojej Mamy


Obsada:
200g mąki
2 łyżeczki cukru (drobnego)
150g masła (miękkie)
1 żółtko
2 łyżki śmietany
szczypta soli
oraz:
1/2 kostki masła
4 łyżki cukru
2 łyżki wody
2 łyżki kakao
i opcjonalnie bakalie (rodzynki, siekane migdały, orzechy włoskie, żurawina) + (morele i połówki migdałów)


Scena 1
Kruche cisto:  wsypuję odważoną mąkę i dodaję pozostałe składnik, całość wyrabiam ręką. Po chwili mam w ręku kulę ciasta. Z kuli odrywam po kawałku ciasta, rozpłaszczam go w ręku (szczypię w około, trochę jak ciasto na pizzę) i kawałeczkami układam na formie wysmarowanej masłem.
Ciasto w formie ma spód i brzeg.Nagrzewam piekarnik do 200stC i piekę 20 min do ze-złocenia. Moje kruche powstało w środę, ale w przeddzień uroczystości też się sprawdza.

Scena 2
Masło rozpuszczam w garnku na małym ogniu, dodaję cukier i wodę; gotuję mieszając od czasu do czasu, do całkowitego rozpuszczenia cukru. Następnie dodaję kakao. I po połączeniu masy bakalie. Wyłączam kuchenkę, chwilę mieszam, by bakalie lekko rozmiękły i połączyły się z masą.

Scena 3
Na kruchy (wystudzony) spód wykładam polewę z bakaliami, wypełniając masą każdy kąt ciasta. Masa jest gęsta i ciężka od bakali, ale płynna od masła i rozsmarowanie udaje się za każdym razem.

Epilog
wierzch ciasta dekoruję (przy jeszcze ciepłej czekoladzie) paskami moreli i połówkami migdałów

niedziela, 23 grudnia 2012

własnoręczna produkcja gwiazdkowa

Prolog
wszystkie gwiazdkowe prezenty ze składników jadalnych
jedne do smakowania, a drugie do  pływania w kąpieli

Obsada gwiazdkowa:
dwa słoiczki dżemu dyniowego (jesienna produkcja, ze spiżarni)
babeczki kąpielowe (produkcja przedgwiazdkowa)


Scena 1
dynia Hakkaido lub inna sezonowa (wypestkowana i obrana), 1 laska cynamonu, 6 goździków,1 łyżka klarowanego masła, cukier brązowy oraz 1-2 czubate łyżki miodu do smaku
Na klarowanym maśle duszę do miękkości pokrojoną w małą kostkę dynię, gdy już trochę zmięknie dodaję cynamon (trochę połamany, aby trafił do małych słoików) i goździki. Dżem dosładzam cukrem brązowym
i miodem. wyjmuję przyprawy a całość lekko blenduję. Napełniam dżemem wyparzone weki, dodając do każdego ze słoiczków kawałek cynamonu i po 2 goździki. Z jednej dyni Hakkaido wychodzi do 6 weków (160ml).
Scena 2
przepis oryginalny ze "smakiem" zmieniony
2 op.sody oczyszczone, 1 op.kwasku cytrynowego, 4 łyżeczki oliwy z oliwek, 2 łyżki soku malinowego, woda mineralna (+butelka z psikaczem*) oraz 4 saszetki herbaty earl grey i 4 saszetki melisy
Do butelki z psikaczem wlewam wodę i 2 łyżeczki soku malinowego, potrzebne będzie mniej niż 1/4 pojemności naczynia.
W szklanej misce łączę sodę i kwasek oraz herbatę i melisę. Trzymam się zasady, najpierw suche potem mokre. Dodaję oliwę i łączę składniki. Następnie  spiskuję masę 2x i znowu łączę. Konsystencja ma być gęsta, ale nie sucha. Gdy jest za sucha można dodać oliwy. Ja dodałam i oliwy i soku. W rękawiczkach przekładam masę do silikonowych foremek (od lodu), następnie foremki wkładam do torebek foliowych i na godzinę do lodówki. Całą noc babeczki schną (a rano są gotowe do kąpieli).
*) u mnie butelka z atomizerem po odżywce do włosów

WESOŁYCH ŚWIĄT !!!

środa, 7 listopada 2012

(za)mulona R dyniowa

Prolog
niech się spotkają dwa sezony w pełni: małżowy i dyniowy
zaufajny Belgom i jedzmy małże w miesiącach kończących się głoską R czyli septembre, octobre, novembre, decembre, janvier, ferier, mars et avril
Obsada:
1 paczka świeżych muli*
cała dynia haikido
włoszczyzna z cebulą (na wywar)
2 ziela angielskie, 2liście laurowe
0,5l wody + 1 szklanka wody
1 szklanka białego wina (Traminer)
sól morska, biały pieprz
płatki chilli
1 łyżka masła, olej
ćwiartki cytryny

*) świeże mule zamkniete w hermatycznym opakowaniu (i w b. korzystnej cenie) nabyłam w Auchan Piaseczno -> lodówki przy stoisku z rybami


Scena 1
Sprawiam mule. Myje muszle pod bieżąca zimną wodą i sprawdzam czy wszystkie są skorupki są zamknięte. Otwarte wyrzucam, bo to oznacza, że są martwe. Można też sprawdzić aktywność małży, stukając jego muszelką o blat stołu. Jeśli się zamknie, to żyje. 

Scena 2
Z włoszczyny na 0,5l wody z zielem i liściem laurowym gotuje wywar. Solę pod koniec gotowania, bardziej dla smaku wywaru niż dla smaku jarzyn (które w recyklingu zasilą sałatkę jarzynową).
Dynię obieram ze skórki, wydrżam miąsz z pestkami i kroję na kawałki. Na rozgrzany olej wrzucami dynię
i podsmażam do miękkości. Następnie miksuję ją blenderem, podlewając warzywnym rosołkiem. Zależało mi aby była pół gęsta, jak chuda śmietana. Przyprawiam solą morską, białym pieprzem i płatkami chilli oraz łyżką masła.

Scena 3
Zagotowuje 1 szklankę wody, dodaję wino, wrzucam mule. Gotuję pod przykryciem do otwarcia muszli, około 5 minut.

Epilog
Na głebokich talerzach podaję dyniową z duzą porcją muli. Z dodatkiem ćwiartki cytryny dla każdego
i pieczywa.

piątek, 12 października 2012

Top of the tops Top of the tops - autorskie menu w mieście "nie po drodze"

Prolog
Kwidzyn, Winiarnia Wine & Restaurant.
Świetne miejsce z autorskim menu w mieśnie "nie po drodze".
Recezja zgodna z tą zamieszczoną na Gastronautach.pl

Sceny
Wnętrze minimalistyczne, eleganckie. Drewniany bar i wysoki do sufitu kredens na wina, surowe ceglane ściany, ocieplone lampkami. Stoły ubrane w obrusy i zastawę. Na głównej ścianie kominek, drewno już przygotowane do palenia. Wnętrze sprzyja cichym romowom i delektowaniu się sobą i menu. Miejsce urzeka smakiem, jest przytulnie i elegancko.
Fajnie zaproponowana karta win. Wina wysokopółkowe (Amarone) w prostych opisach oczekiwanych winnych aromatów, plus rekomendacja dla dań z menu. Informacje somelierskie warto by uzupełnić
o roczniki, nam ich zabrakło.
Karta dla każdego wybrednego, chciało by się zjeść i tę stronę i tę stronę. A ceny totalnie nie warszawskie (!). Gdyby przyszło oceniać po okładce, to na przystawkach by się skończyło :P
Żadne składniki w daniu głównym nie powtarzają się, ryby także do wyboru, a i wegetarianie znajdą coś nie banalnego dla siebie. Menu zobowiązujące. Dania zaprezentowane tak, że nasze oczekiwania rosły, a z tyłu głowy pozostawał lęk przed przesytem.
Restauracja miło powitała nas poczęstunkiem, w postaci musu drobiowego ze szpinakiem i oliwą bazyliową.

Kartę dla nas otwierał Leśny przysmak z rybnym akcentem, tutaj zupa grzybowa z dodatkiem łososia, podana z tortellini o nadzieniu z pora (10zł). Przy tak nazwanej strawie, Zupa Dnia w postaci kremu
z kalafiora, brzmiała dla nas błaho. Zaskakujące połączenie klasycznej grzybowej z łososiem, no i te uszka z porem i masłem, fantastyczne połączenie smaków. Ryba podana tak, że można grzybowej spróbować i bez niej. Coś niebywałego.
Z daniem głównym nikt z nas się nie powtórzył, no i daliśmy sobie też szansę na spróbowanie trzech dań. Po Przysmaku czekaliśmy z niecierpliwością na dalsze potrawy, już bez obaw.
Najdroższe danie z karty (49zł) Karmazynowy stek z polędwicy wołowej z grillowaną papryką i czerwoną cebulą, z dodatkiem trufli, podany z zapiekanymi na masełku czosnkowym ziemniakami ze świeżym rozmarynem. Stek podany wedle upodobań, średnio-wysmażony, dopieczony w piecu. Sos z mięsa stał się dla kucharza główym motywem na talerzu, liquid kontrolowany. Bombowe udo kaczki confit (29zł) w sosie własnym, podane na puree ziemniaczanym z nutą dyni i prażonym sezamem oraz sałatką z rukoli, roszponki
i granatu. Fajny pomysł na piuree, pulpa ziemniaczana w zielonych barwach, lekko podsmażona, dzięki czemu ziemniaki smakowały domowo.
Zaszafrowany łosoś (28zł) w pomarańczowej soli i pieprzu, podany z jabłkiem i marchewką w imbirze, na szafranowym risotto. Bombowe risotto. Marchewka pokrojona a la tagiatelle z kulkami gotowanego jabłka (zupełnie jakby rajskiego).

Epilog
Miejsce czynne jest od roku i choć dla nas Kwidzyn jest w połowie rodzinnym miastem, dopiero co się o Winiarni się dowiedzieliśmy, już mi żal tych mienionych menu. Będą następne, karta się zmienia co trzy miesiące.
opinia

czwartek, 27 września 2012

akcja chleb powszedni

Prolog
zaczęło się od poczęstunku (wielokrotnego)
"Iwa robi taki dobry chleb!" już się skończył? niee ! ja też taki chce!

Moja przygoda z chlebem trwa, Post prolog:
1) z zakwasem bardzo mnie wsparły Pracownia Wypieków a następnie Chleb i inne przepisy (zakwas, ciasto zakwaszone) - u Izy znalazłam ilości zakwasu do pieczenia ver. proporcje mąki (zasada 25%)
2) używam tylko wysokich typów mąki (zaliczona wtopa na zakwasie z niskiego typu mąki, chleb nie urósł, do tego zakalec) 
3) postępowanie wg przepisu od Iwy
4) silikonowe keksówki sprawdzają się na 100%

Obsada
na dwa bochenki z formy keksowej
300g mąki razowej typ 2000
150g mąki orkiszowej typ 2000
150g mąki pszennej Szymanowskiej
150g-200g aktywnego zakwasu (zasada Izy: 25% mąki lub więcej dla kwaśności chleba)
1 łyżka soli
1/2 szklanki ziaren słonecznika
1/2 szklanki ziaren siemienia lnianego
opcjonalnie 1/4 szklanki sezamu białego/czarnego/czarnuszki
ok 600ml wody lub tyle ile wchłonie mąka (woda w temp. pokojowej, u mnie prosto z dzbanka filtrującego)

Scena 1
Zakwas wychodowałam na przepisie jak w Pracowni wypieków oraz Chleb i inne przepisy. Zasada ta sama. Mąka + woda (1:1) plus czas. I tak 4 dni.
Teraz wyjmuję zakwas z lodówki, przelewam wszystko do wysokiego słoja, i dokarmiam: dodaję mąkę razową i wodę i odstawiam na 8h (50g : 50 ml). Słój przykrywam torebką fliową i stawiam blisko kuchenki. Powtarzam czynność i odstawiam zakwas na 4h.
Zakwas można kupić w sklepach z ekologiczną żywnością (w wersji płynnej i suszonej).

Scena 2
Foremki smaruję lekko masłem. Można je wysypać płatkami lub otrębami (uwaga: później chleb bardzo się kruszy). Foremki wypełniam ciastem do połowy wysokości naczynia. Ciasto rozprowadzam równomiernie po keksówce. Powinno się „podwoić”.

Scena 3
Wszystkie składniki łączę w misce, na końcu dolewając po trochu wodę, mieszam łyżką stołową do połączenia składników. Ciasto jest lepkie i ciężkie. Gdy jest za mokre, posypuję je otrębami i mieszam ponownie. Pozostały zakwas przelewam do słoika i wstawiam do lodówki.

Scena 4
Ciasto chlebowe przekładam do foremek i wstawiam na noc do piekarnika. Tak jak Iwa, chleb przygotowuję wieczorem i rano piekę.
Raz udało mi się rano przygotować, wstawić na czas w pracy do piekarnika i upiec na wieczór. Efekt ten sam.


Scena 5

Nagrzewam piekarnik do 180stC. Ciasto z wierzchu  za pomocą pędzelka smaruję lekko olejem. Piekę chleb przez 50 min, po czym smaruję chleb wodą i dalej piekę 7-15 min (w zależności od stanu upieczenia chleba, który tak jak ciasto, sprawdzam patyczkiem).